Kawa specialty — Polska

Własne miasto masz obczajone — wiesz, gdzie o ósmej rano zrobią porządne espresso, a gdzie lepiej nie wchodzić. Gorzej robi się sto kilometrów dalej: mapa speciality w Polsce jest gęsta w czterech, może pięciu miejscach, a poza nimi rozsypuje się na kilkadziesiąt miasteczek po dwa, trzy adresy.

482kawiarnie
80palarni
67miast
67wydarzeń

Kiedy w miasteczku jest jeden adres

Ustrzyki Dolne to ostatnie normalne miasto przed Bieszczadami i kawy nie ma tam po co „ogarniać" — jest jedna, wypita przed wejściem na szlak albo po zejściu, i albo akurat otwarte, albo nie. Tak wygląda mniej więcej pięćdziesiąt miejscowości na tej mapie, każda z kilkoma adresami: Nysa, Ełk, Giżycko, Przemyśl, Zamość, Białystok, Rzeszów, Bielsko-Biała. Mapa nie podsuwa tam listy do przejrzenia, tylko jedną decyzję, i akurat w takim miejscu robi najwięcej roboty.

Palarnie siedzą tam, gdzie nikt nie wysiada

Wypał nie trzyma się kawiarni. Blue Orca Coffee pracuje w Bełżycach, Bracia Ziółkowscy w Stromcu, 1000 Hills Products w Zgierzu — w miastach, które normalnie mija się bez zdejmowania nogi z gazu. Łódź, duża, a z krótką listą kawiarni, ma za to Asterię i Blue Drop; w Bydgoszczy jest Audun Coffee, w Szczecinie Buenas Buenas, a Kraków dokłada do swojego zatłoczonego centrum BeMyBean i CCRS Coffee Roasters. Jeśli jedziesz po ziarno, a nie po flat white, sprawdź palarnie w mieście, przez które przejeżdżasz, nie w tym, do którego jedziesz.

Trójmiasto liczy się jako jeden wyjazd

Gdańsk, Gdynia i Sopot to trzy nazwy na jednej linii SKM-ki i rozdzielanie ich w planach jest marnowaniem geografii. Gdańsk i Gdynia razem (27 i 15) mają więcej niż Wrocław, Sopot dorzuca po środku kilka adresów w zasięgu spaceru z plaży, a kolejka jeździ na tyle często, że popołudniowy skok przez zatokę nie wymaga planowania. To jedyny kawałek Polski, w którym obrobisz trzy miasta w jeden dzień i wrócisz do tego samego hotelu.

Warszawa dzielnicami, Kraków na piechotę

W Warszawie kawowy dzień planuje się rejonem, nie adresem: 123 lokale to więcej niż Kraków i Wrocław razem (57 i 36), rozsypane po mieście, które przejeżdża się godzinę, więc rozsądnie jest wybrać jedną stronę Wisły i na niej zostać. Kraków działa odwrotnie — 57 adresów mieści się w promieniu spaceru, weekend wystarcza, tramwaj nie jest do niczego potrzebny. Wrocław i Poznań stoją niemal równo (36 i 34) i lepiej wychodzą na popołudnie niż na rozpisany plan. Szczecin z jedenastoma adresami jest w tej grupie osobno: realna lista, tylko daleko od wszystkiego innego na tej stronie.

Terminy, które układają wyjazd

Cuppingi, premiery i festiwalowe weekendy mają podane daty nie bez powodu — w Polsce to kalendarz często wybiera kierunek. Zakopane i mazurskie miasteczka żyją sezonem, Sopot zapełnia się i pustoszeje razem z latem, a miejsce warte nadłożenia drogi w czerwcu w listopadzie zamyka się o szesnastej. Wydarzeń jest opisanych 67, a pokrycie mapy jest najgęstsze tam, gdzie najgęściej stoją kawiarnie, więc w małym mieście spokojnie może być coś dobrego, czego jeszcze tu nie ma; zgłoszenia idą przez mapę. Jeśli wiesz, dokąd jedziesz, zacznij od listy miast; jeśli masz wolny termin, od wydarzeń.